was successfully added to your cart.

Koszyk

Jak wygrać z bankiem w sądzie?

By 24 października 2016 Marzec 28th, 2019 frankowicze, klauzula waloryzacyjna, konsument, umowa kredytowa

Czym są tzw. kredyty frankowe i dlaczego tak wielu klientów banków ma kłopoty z ich spłatą oraz w jaki sposób banki zarabiają na swoich produktach pisaliśmy tutaj. Zachęcamy do zapoznania się z tym wpisem gdyż wyjaśniamy w nim mechanizmy i pojęcia, których zrozumienie będzie przydatne w lekturze tego artykułu.

Wiele osób nawet nie jest świadomych, że posiadają kredyt frankowy. Dzieje się tak dlatego, że kredyt frankowy nie musi posługiwać się walutą szwajcarską. Może być wyrażony w euro czy dolarze. Jeśli nie wiesz, czy kredyt, który posiadasz jest kredytem frankowym oraz czy możesz odzyskać część pieniędzy skontaktuj się z namiDokonamy analizy Twojej umowy i przedstawimy możliwe scenariusze.

W dzisiejszym wpisie omówimy w jaki sposób wykazujemy w procesach przed sądem, że umowy kredytowe naszych klientów zawierają niedozwolone postanowienia. Przekłada się to na wygraną sądową, co sprawia, że do kieszeni kredytobiorcy często wraca ogromna suma pieniędzy niezasadnie pobranych przez bank.

Jak wykazać abuzywność zapisów waloryzacyjnych

Klauzule indeksacyjne stosowane przez banki komercyjne zawarte w udzielanych przez nie kredytach frankowych, czy też zamiennie kredytach waloryzowanych, są po pierwsze przyczyną spłaty dużo wyższych rat niż spodziewane oraz po drugie, że takie zapisy umowne można i należy kwestionować. W naszej kancelarii przyjmujemy, że podstawą uznania, że dowolny, zależny tylko od banku sposób wyliczania spreadu walutowego w kredytach waloryzowanych jest klauzulą niedozwoloną (tzw. abuzywną) i nie powinien obowiązywać klienta. Art. 3851 Kodeksu Cywilnego jest narzędziem, które po wykazaniu abuzywności danej klauzuli pozwala na jej „usunięcie” z umowy, tzn. czytanie umowy tak, jakby takiego feralnego zapisu nie było w niej od początku. Aby móc uznać, że dany zapis jest klauzulą niedozwoloną wystarczy, aby wykazać odpowiednie przesłanki i tym się zazwyczaj zajmujemy prowadząc sprawę klienta. A więc po kolei:
art. 385 ¹ Kodeksu Cywilnego mówi:
“§1.Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
§2.Jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie.
§3.Nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta”.
Z powyższego przepisu wynika, że do uznania danego postanowienia umowy za niewiążące należy wykazać cztery przesłanki:
1.Umowa została zawarta z konsumentem,
2.Kwestionowane postanowienie umowne było nieuzgodnione indywidualnie,
3.Kwestionowane postanowienie umowne kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienie umowne),
4.Kwestionowane postanowienie umowne nie jest głównym świadczeniem stron, jeśli zostało sformułowane w sposób jednoznaczny.

Umowa kredytu zawarta z konsumentem

Jeśli zawarli Państwo umowę kredytową z bankiem na swój rachunek, tzn. nie jako firma, którą prowadzicie lub działalność gospodarcza, to możecie być Państwo pewni, że jesteście konsumentem.

Brak indywidualnego uzgodnienia

Ta przesłanka również nie stanowi problemów do wykazania przed sądem, gdyż każdy nasz klient potwierdza, że nie był w stanie negocjować umowy kredytowej, którą otrzymał do podpisu. W zasadzie oprócz kilku rubryk na dane do wpisu: imię, nazwisko, kwota kredytu, itp., cała umowa jest z góry narzucona i kredytobiorca nie ma żadnej rzeczywistej możliwości wpływu na postanowienia umowne, w tym klauzulę waloryzacyjną. W większości przypadków zawierania umów, czy to z bankiem, czy to z funduszami inwestycyjnymi treść umowy jest ustalona odgórnie bez możliwości jej negocjowania.

Niedozwolone postanowienie umowne

Osią sporu z bankiem jest ustalenie czy klauzula waloryzacyjna zawarta w Państwa umowie jest klauzulą niedozwoloną tzn. czy bank naruszył prawo ustalając w sposób dowolny spready walutowe. Zarówno orzecznictwo jak i instytucje finansowe coraz mocniej stają po stronie klientów banków. Warto w tym miejscu przytoczyć fragment uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście z 29 kwietnia 2016 r. przeciwko mBank S.A, który trafnie opisuje obecny stosunek sądów do takich praktyk bankowych:
„W ocenie Sądu zawarte w umowie postanowienia dotyczące waloryzacji zadłużenia z tytułu udzielonego kredytu (§ 7 ust. 1) oraz wysokości rat spłat (§ 12 ust. 4) w oparciu o miernik w postaci franka szwajcarskiego ustalanego według Tabeli Kursów Walut Obcych(…)są niedozwolonymi postanowieniami umownymi w rozumieniu art. 3851 § 1 k.c. i przez to nie wiążą powoda J. T., a strony związane są umową w pozostałym zakresie.
W ocenie Sądu abuzywność spornych postanowień umownych przejawia się po pierwsze w tym, że klauzule te nie odwoływały się do obiektywnych wskaźników, na które żadna ze stron nie miała wpływu, lecz pozwalały wyłącznie bankowi na określenie miernika wartości wedle swojej woli. Na mocy spornych postanowień to pozwany bank mógł jednostronnie i arbitralnie, a przy tym w sposób wiążący, modyfikować wskaźnik, według którego obliczana była wysokość zobowiązania kredytobiorcy, a tym samym mógł wpływać na wysokość świadczenia powoda. Potwierdził to m. in. przesłuchany w sprawie świadek M. D.. Umowa kredytowa nie określała szczegółowego sposobu ustalania kursu CHF, przez co powód był zdany na arbitralne decyzje banku w tej kwestii. Ponadto o abuzywności tych postanowień świadczy ich nietransparentność. Umowa kredytu nie przedstawiała w sposób przejrzysty konkretnych działań mechanizmu wymiany waluty obcej, tak by powód był w stanie samodzielnie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z umowy konsekwencje ekonomiczne. Powód nie znał sposobu, w jaki bank kształtował kurs CHF, zwiększając go bądź zmniejszając wedle swego uznania. Umowa nie dawała powodowi żadnego instrumentu pozwalającego bronić się przed decyzjami banku w zakresie wyznaczanego kursu CHF, czy też weryfikować je. Bank przy tym uwzględniał inny kurs CHF przy przeliczaniu wartości wypłaconego kredytu (kurs kupna) i inny przy obliczaniu wartości raty spłaty kredytu (kurs sprzedaży). Powód był obciążany dodatkową płatnością na rzecz banku stanowiącą różnicę między kursem kupna i kursem sprzedaży CHF (tzw. spread). Mianem spreadu określa się wynagrodzenie za wykonanie usługi wymiany waluty. Między stronami nie dochodziło do transakcji wymiany walut. Pobieranemu od powoda spreadowi nie odpowiadało żadne świadczenie banku. W istocie była to prowizja na rzecz banku, której wysokości powód nie mógł oszacować. Wysokość tej prowizji zależała wyłącznie od banku.
Treść kwestionowanych postanowień umożliwiała bankowi jednostronne kształtowanie sytuacji konsumenta w zakresie wysokości jego zobowiązań wobec banku, przez co zakłócona została równowaga pomiędzy stronami przedmiotowej umowy. To powodowało, że postanowienia te były sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz w sposób rażący naruszały interesy konsumentów. Pozwany przyznał sobie prawo do jednostronnego regulowania wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem CHF poprzez wyznaczanie w tabelach kursowych kursu sprzedaży/kupna franka szwajcarskiego oraz wartości spreadu walutowego (rozumianego jako różnica pomiędzy kursem sprzedaży a kursem zakupu waluty obcej). Bez znaczenia jest to, że tabele kursów walut nie są przez pozwanego sporządzane specjalnie na potrzeby waloryzacji świadczeń kredytobiorców, ale mają generalny charakter i odnoszą się do całej działalności banku. Istotne z punktu widzenia niniejszej sprawy jest bowiem to, że waloryzacja rat kredytu udzielonego na podstawie umowy o kredyt hipoteczny odbywa się w oparciu o tabele kursowe sporządzane przez pozwanego i to uprawnienie banku do określania wysokości kursu CHF nie doznaje żadnych formalnie uregulowanych ograniczeń. Umowa o kredyt hipoteczny nie precyzuje bowiem sposobu ustalania kursu wymiany walut wskazanego w tabeli kursów banku. W szczególności postanowienia przedmiotowej umowy nie przewidują wymogu, aby wysokość kursu ustalanego przez bank pozostawała w określonej relacji do aktualnego kursu CHF ukształtowanego przez rynek walutowy lub np. kursu średniego publikowanego przez Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że pozwanemu pozostawiona została dowolność w zakresie wyboru kryteriów ustalania kursu CHF w swoich tabelach kursowych, a przez to kształtowania wysokości zobowiązań klientów, których kredyty waloryzowane są kursem CHF”.

Klauzula waloryzacyjna nie jest głównym świadczeniem stron, jeśli zostało ono sformułowane w sposób jednoznaczny

W tym miejscu banki przegrywają podwójnie. Po pierwsze w procesie sądowym składy orzekające same często przesądzają, że klauzula indeksacyjna nie jest składnikiem koniecznym dla umów kredytu hipotecznego. I tak na przykład z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie:  „głównym świadczeniem ze strony Banku jest udzielenie kredytu drugiej stronie, zaś głównymi świadczeniami kredytobiorcy jest ustanowienie hipoteki na rzecz Banku oraz spłata kredytu zgodnie z przewidzianymi w umowie warunkami.”. I dodatkowo uściślił: „Jakkolwiek problem waloryzacji rat kredytu i przeliczania należności banku z waluty obcej na polską jest pośrednio związany ze spłatą kredytu, to jednak, zdaniem Sądu, nie można uznać, że ustalenia w tym zakresie stanowią postanowienia dotyczące głównych świadczeń stron. Są to postanowienia poboczne, o drugorzędnym znaczeniu.”

Nawet gdyby uznać, że klauzula waloryzacyjna jest głównym świadczeniem stron, to nie sposób obronić tezy, że została sformułowana w sposób jednoznaczny. Pisaliśmy o tym szerzej tutaj. Zachęcamy do lektury, z której dowiedzą się Państwo, że praktycznie bank nie mógł stworzyć bardziej niejednoznacznych zapisów.

Podsumowując, należy zauważyć, że konstrukcja prawna, na której opiera się nasze roszczenie jest bardzo konkretna, a argumenty przez nas używane w procesie mocne i trafne, co przekłada się na wyniki wyroków zasądzające od banków dla klientów, nawet setki tysięcy złotych.
W trzeciej części omówimy najważniejsze z punktu widzenia klienta zagadnienia, czyli ile można odzyskać bezzasadnie pobranych przez bank pieniędzy oraz w jaki najlepszy sposób tego dokonać.

Ciąg dalszy nastąpi….