Frankowicze ·
Frankowicz przegrywa z mBankiem
Nie każda sprawa frankowa kończy się sukcesem kredytobiorcy – i o tym też trzeba pisać uczciwie. Bohater jednej z wcześniej relacjonowanych przez nas historii przegrał proces z mBankiem: sąd oddalił jego powództwo, przyjmując argumentację strony bankowej.
Kredytobiorca zaciągnął kredyt hipoteczny waloryzowany kursem CHF w okresie szczytowej popularności kredytów walutowych. Gdy kurs franka poszybował w górę, a saldo zadłużenia – mimo lat regularnej spłaty – przewyższyło kwotę pierwotnie wypłaconego kapitału, zdecydował się na wytoczenie pozwu.
Uzasadniając niekorzystne dla powoda rozstrzygnięcie, sąd wskazał między innymi, że kredytobiorca został, w jego ocenie, wystarczająco poinformowany o ryzyku kursowym, a podpisane przez niego oświadczenia potwierdzały świadomość konsekwencji zaciągnięcia zobowiązania w walucie obcej. Znaczenie mogły mieć również indywidualne okoliczności sprawy, takie jak wykształcenie i doświadczenie zawodowe powoda.
Jakie wnioski płyną z tej sprawy dla innych frankowiczów? Po pierwsze, każda umowa i każda sprawa jest inna – wynik procesu zależy od konkretnej dokumentacji i okoliczności jej zawarcia. Po drugie, przygotowanie ma kluczowe znaczenie: dobrze skonstruowany pozew i przemyślana strategia procesowa potrafią przesądzić o wyniku. Po trzecie, przegrana w pierwszej instancji nie musi być końcem drogi – kredytobiorcy przysługuje apelacja, z której, jak zapowiedział, zamierza skorzystać.